Stowarzyszenie Inicjatyw Społeczno-Kulturalnych "Czarna Hańcza"

Andrzej Strumiłło kończy 90 lat

2017-11-22

23 października 2017 r. Andrzej Strumiłło kończy 90 lat

 

 

Andrzej Strumiłło kończy 90 lat

Andrzej Strumiłło kończy 90 lat. Świętowaliśmy w Suwałkach. Sala im. Andrzeja Wajdy w domu kultury na sześćset osób szczelnie wypełniona. Na scenie jubilat szczodrze dzielący się opowieściami z życia, tryskający dowcipem, zatroskany o kobiety (nawet delegatowi z Białorusi wypomniał, że żonę na widowni zostawił), czytający bez okularów, swawolący w ogródku polityki… Voytek Proniewicz & Duo Roszkowski z wirtuozerią grają utwory Karola Lipińskiego, a na finał Orkiestra Klezmerska Teatru Sejneńskiego, która – zgodnie z wolą AS – ma też zagrać na jego pogrzebie. Ale do tego zdaje się jeszcze daleko

Ten miniony rok odmłodził go, dodał wiatru w żagle. Po raz kolejny ucieka od wieńczenia i zamykania czegokolwiek, otwiera nowe szufladki w szkatułce wyobraźni i szykuje się do nowych podróży. Wykonał tytaniczną pracę przez ostatnie miesiące – nowe cykle obrazów i rysunków; nowe rzeźby; książki o Nowym Jorku, tajdze, koniu arabskim i o swoim gnieździe w Maćkowej Rudzie; wystawy, podróże, filmy, wywiady… Jakby chciał usprawiedliwić ten raczej niezwykły pod tą szerokością geograficzną Rok Strumiłły, świętowany przez różne środowiska i samorządy Suwalszczyzny i Podlasia, o którym nie przeczytacie w mediach centralnych. Wszystko zaczęło się od inicjatywy kilku suwalskich dżentelmenów (w tym Henryk Kudela, Stanisław Kurak, Marek Starczewski) ze stowarzyszenia „Nad Czarną Hańczą”, którzy organizowali aukcje prac AS, znajdowali sponsorów, wydawali książki, organizowali wystawy i spotkania, kręcili film, przekonywali polityków… Podziwiałem ich determinację i serce dla sprawy. W istocie wydarzyło się coś niezwykłego – pokłon i szacunek dla starego człowieka, który nie był zwykłym benefisem środowiska artystycznego czy innego, ale dziełem zbiorowym wspólnoty. Stary człowiek zgromadził w jednym kręgu wszystkich, a zadawnione urazy i nowe podziały, różnice generacyjne i kulturowe, nagle – wobec ciężaru wieku i pracy – zupełnie straciły na znaczeniu. I słuchali co ma do powiedzenia o gościnności, która przystoi chrześcijanom; o buddyjskiej mądrości uszanowania natury i odpowiedzialności człowieka za nią; o podziwie dla współczesnych Niemiec i przyjaźniach z Niemcami; o miłości do Wschodu, która łączy się z otwartością na Zachód; o Strzemińskim, który wyrwał go z opłotek sztuki konwencjonalnej i realistycznego lanszaftu, dzięki czemu otworzył mu oczy na świat. I słuchali…